GŁOS WLKP.
W elektrowni Konin zburzono w dziesięć sekund 120-metrowy komin
Tylko dziesięć sekund trwało wyburzenie komina elektrowni Konin. Obeszło się bez niespodzianek -konstrukcja o wysokości 120 metrów i wadze 3400 ton runęła dokładnie w tę stronę, którą przewidzieli specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Do wyburzania zużyto 30 kg materiałów wybuchowych, które umieszczono w 173 otworach. Całą operację nadzorowało 20 osób, w tym czterech profesorów. - Przewracanie komina odbywa się na takich samych zasadach jak ścinanie drzewa. Tyle że do podcięcia używa się materiałów wybuchowych -powiedział Józef Lewicki, który ma na koncie już kilka tysięcy odstrzałów. Wyburzenie komina to początek modernizacji mającej pół wieku elektrowni Konin. W jego miejscu stanie kocioł do spalania biomasy.