CIRE - Listopad 2005 r.

Rozmowa z Katarzyną Muszkat - Prezesem Zarządu ZE PAK SA

"Krótka historia polskich elektrowni, które mają inwestorów prywatnych, pokazała, że skuteczność obniżania kosztów jest wyższa niż w spółkach ze 100% udziałem Skarbu Państwa, a tym samym lepsze już dziś przygotowanie tych spółek do konkurowania na wolnym rynku."


CIRE: Czy Prawo energetyczne sprzyja budowaniu rynku konkurencyjnego, czy może wymaga jakichś korekt?


K. Muszkat: Wydaje się, że obecne Prawo energetyczne jest zbyt ogólne. W tej ogólnej formie zbliża się oczywiście do wymogów, jakie stawia Unia Europejska i zmierza do stworzenia jednego wielkiego, europejskiego rynku energetycznego. Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach. Prawo energetyczne mówi, że powinno tworzyć się warunki do powstawania wolnego rynku. Powołano np. Urząd Regulacji Energetyki (URE), który ma promować rozwiązania zmierzające do konkurencyjności. Idea może dobra, ale jednocześnie URE, zatwierdzając taryfy dla PSE SA, ustala tzw. Minimalną Ilość Energii (MIE), pochodzącej z kontraktów długoterminowych, którą muszą kupić spółki dystrybucyjne. Nie obserwujemy odpowiedniego zmniejszania się tej martwej części rynku. Mamy energię z kontraktów długoterminowych, z roku na rok wzrost udziału w sprzedaży energii zielonej i energii w skojarzeniu. To wszystko „uszczupla” część energii wolnorynkowej. Innym przykładem na małą skuteczność Prawa energetycznego w obecnej formie jest fakt tworzenia aktów niższego rzędu, które wypaczają jego zapisy ze względu na ich dużą ogólnikowość. Można więc mieć zastrzeżenia do zapisów w Prawie energetycznym, które nie jest skuteczne w budowaniu rynku, a mówiąc prawdę – nawet nie zapobiega jego ograniczaniu.


CIRE: Czy obecna struktura cen energii elektrycznej sprzyja rozwojowi energetyki polskiej i całej gospodarki?


K. Muszkat: To zależy co mamy na uwadze mówiąc o strukturze cen. Przyjrzyjmy się cenom stosowanym przez wytwórców. Tutaj układ jest niezdrowy i szkodzi rozwojowi sektora.
Około połowa energii jest sprzedawana w KDT, gdzie są ceny wysokie i bardzo wysokie. Nadmierne środki finansowe uzyskane tą drogą pozwalają tym wytwórcom na zaniżanie cen dla energii sprzedawanej na rynku konkurencyjnym. W efekcie wytwórcy, którzy nie mają KDT, chociaż mają niższe koszty produkcji i są bardziej konkurencyjni od posiadaczy KDT nie są w stanie wypracować niezbędnych środków na rozwój. Bierze się to stąd, że z jednej strony kontrakty długoterminowe (KDT) preferują bardzo drogich wytwórców, a jednocześnie nie dba się o segment wolnego rynku, na który wprowadzana jest cała reszta energii elektrycznej. Firmy, które nie posiadają energii w ramach KDT, a mają niskie koszty, mimo to nie mają szans akumulować i rozwijać własnej produkcji. W ten sposób powstaje niezdrowa struktura, która nie popiera tanich kosztowo producentów, natomiast konserwuje dotychczasowy system.
Innym aspektem jest sama konstrukcja cen. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że około 50% ceny stanowią obciążenia fiskalne, w tym określona kwotowo (niezależnie od poziomu rzeczywistych kosztów) akcyza. Nota bene jeżeli już musi być akcyza, to nasuwa się pytanie, dlaczego jej poziom nie jest pochodną poziomu rzeczywistych kosztów produkcji. W aktualnym wymiarze stanowi swoistą karę dla producentów niskokosztowych. Proszę zauważyć, że przy całkowitym koszcie produkcji energii na poziomie 100 zł/MWh obciążenie akcyzą w wysokości 20 zł/MWh stanowi 20% kosztu produkcji energii, a przy koszcie produkcji na poziomie 150 zł/MWh jest to tylko 13% tego kosztu. A przecież określenie tego podatku proporcjonalnie do kosztów produkcji wskaźnikiem procentowym, mogłoby się stać doskonałą motywacją do restrukturyzacji kosztów wytwarzania energii elektrycznej w kraju, a tym samym do umacniania w warunkach wolnego rynku pozycji konkurencyjnej polskiej energetyki. Wiedząc o tym, że energia elektryczna jest składnikiem wartości każdego produktu rynkowego, zawyżone koszty energii elektrycznej automatycznie przekładają się na mniejszą konkurencyjność naszej gospodarki. Do już istniejących obciążeń, nie wynikających bezpośrednio z procesu produkcyjnego energii, dojdzie niedługo kwestia zakupu pozwoleń na emisję CO2.


CIRE: Czy energetyka gazowa (np. z uwagi na niższe koszty stałe) jest postrzegana jako zagrożenie energetyki węglowej czy raczej pobudza do działań konkurencyjnych?

K. Muszkat: Opowiadałabym się raczej za tym drugim rozwiązaniem. Mimo, że będzie to pogląd mało popularny, bo przecież „Polska węglem stoi”. Wydaje się jednak, że nawet w takim przypadku trzeba pokusić się o jakieś szersze spojrzenie.
Z punktu widzenia gospodarki kraju nie jest dobrze, jeżeli energia elektryczna jest produkowana prawie wyłącznie w oparciu o jedno „medium”, jakim jest węgiel. Pojawienie się gazu, który byłby konkurentem, spowodowałoby dywersyfikację, wzrost bezpieczeństwa energetycznego kraju, pod warunkiem, że ceny gazu zagwarantują rentowność takiej produkcji energii. Niestety, są i minusy takiego podejścia. Nasze uzależnienie się od importu gazu powoduje, że to co może być w pewnym okresie konkurencyjne, w innym wcale być nie musi. Trzeba przy tym pamiętać, że urządzenia energetyczne projektuje się na długie okresy eksploatacyjne i nie jest możliwe ich szybkie przystosowywanie do spalania innego rodzaju paliwa.
Generalnie rzecz biorąc - gaz na pewno tak. Na korzyść gazu przemawia łatwość uruchamiania turbozespołów gazowych w momentach dużego zapotrzebowania na energię, czyli wtedy, kiedy jej cena jest wysoka oraz niska emisyjność szkodliwych substancji. Natomiast trzeba powiedzieć, że dzisiaj nie jest on konkurencyjny. W ZE „PAK” SA, pracując nad strategią długoterminowego rozwoju Spółki, analizowaliśmy (mając na względzie określone zasoby węgla w naszym regionie) różne rozwiązania techniczne na przyszłość, w tym możliwość budowy nowych bloków energetycznych na gaz. Niestety, aktualne ceny gazu nie potwierdzają opłacalności takiego podejścia.


CIRE: Czy prywatyzacja energetyki jest szansą jej rozwoju czy też zagrożeniem bezpieczeństwa energetycznego Polski?


K. Muszkat: „Bezpieczeństwo energetyczne” jest pojęciem bardzo pojemnym i wieloaspektowym. Oceńmy jednak, jaki jest wpływ dokonanych w Polsce prywatyzacji na bezpieczeństwo rozumiane jako zapewnienie dostaw energii po akceptowalnych kosztach. Krótka historia polskich elektrowni, które mają inwestorów prywatnych, pokazała, że skuteczność obniżania kosztów jest wyższa niż w spółkach ze 100% udziałem Skarbu Państwa, a tym samym lepsze już dziś przygotowanie tych spółek do konkurowania na wolnym rynku. Niestety odbiorca nie korzysta w pełni z tego faktu, ponieważ elektrownie niesprywatyzowane mają w Polsce korzystniejsze warunki funkcjonowania (m. in. KDT).
Już od kilku lat oczekujemy na powstanie rynku energii w Polsce i tylko dzięki wypracowanej dużej efektywności jesteśmy w stanie w tych nierównoprawnych warunkach funkcjonować.
Uważam, że zapewnienie odbiorcom energii rozsądnych cen w horyzoncie wieloletnim jest kwestia najważniejszą. Branża energetyczna w Polsce boryka się z głębokim deficytem kapitału na rozwój, na nowe technologie, na modernizację. Instytucje finansowe, analizując możliwość finansowania tego rozwoju, definiują cały szereg ryzyk, które stanowią barierę dla kredytowania rozwoju. Brak proeuropejskich rozwiązań dla energetyki w kraju nie jest także zachętą dla potencjalnych inwestorów branżowych ze świata. Owszem, chodzą po naszym rynku, deklarują swoje zainteresowanie, ale jak widzimy, żadne transakcje nie dochodzą do skutku. Sądzę, że wyraźnie widać korzyści z dobrze przeprowadzonego procesu prywatyzacyjnego. ZE „PAK” SA mógł rozpocząć budowę nowego bloku tylko dlatego, że otrzymał od inwestora niezbędny kapitał. Dzisiaj stało się niezbędne ponowne zaangażowanie inwestora, aby wznowić budowę Pątnowa II, ponieważ dla banków KDT nie był wystarczającym zabezpieczeniem. A propos KDT, instytucja KDT w krajach Unii Europejskiej stanowi niedozwoloną pomoc publiczną, stąd konieczność wyjścia z KDT w Polsce. Państwo nasze do dzisiaj nie zdołało przyjąć rozwiązań, które uczytelnią branżę i uczynią ją bardziej przejrzystą zarówno dla instytucji finansowych, jak też dla potencjalnych inwestorów. Zdecydowanie – widząc z bliska problemy polskich producentów energii – opowiadam się za prywatyzacją. Jeżeli energia ta jak dotąd, lecz z wyższą rentownością niż dotąd, produkowana będzie w kraju, nie widzę zagrożenia dla tzw. „bezpieczeństwa energetycznego Polski” w procesach prywatyzacji sektora energetycznego. Polska posiada jeden ogromny atut – obok węgla brunatnego bełchatowskiego i konińsko-turkowskiego – dysponujemy ogromnym zasobami węgla brunatnego na Dolnym Śląsku (Legnica – Ścinawa) oraz w okolicach Gubina. A póki co w naszej części Europy produkcja energii z węgla brunatnego jest najtańsza, co stanowić powinno doskonałą rentę geograficzną dla potencjalnych inwestorów. Dla PAKu i współpracujących z nim kopalń węgla brunatnego już wiele lat wcześniej przesądzono, że prywatyzacja jest jedyną szansą na funkcjonowanie w przyszłości. Realizując plany odbudowy naszych urządzeń wytwórczych i dostosowując je do wymogów ekologicznych przyczyniamy się do wzrostu bezpieczeństwa energetycznego kraju.
W tym miejscu muszę powiedzieć, że nasze wysiłki, aby posiadać odpowiednie możliwości produkcyjne i tanio produkować energię mogą być zmarnowane przez polityków, którzy „załatwiają” sobie narzędzia do ręcznego sterowania sektorem przez rozdawanie uprawnień do produkcji (limity emisji CO2, SO2, itd) lub obkładając energię dodatkowymi podatkami np. znaczną akcyzą.

CIRE: Czy restrukturyzacja polskiej energetyki jest konieczna? Czy przebiega prawidłowo? Jakie są koszty restrukturyzacji np. w zakresie restrukturyzacji zatrudnienia? Jak to odbywa się w ZE „PAK” SA?


K. Muszkat: Przy tak głębokiej transformacji energetyki i przy procesach restrukturyzacyjnych zachodzących aktualnie na całym świecie restrukturyzacja polskiej energetyki jest konieczna. Cała energetyka światowa przechodzi okres bardzo głębokich przemian. Gdybyśmy nie prowadzili podobnych działań w Polsce doprowadziłoby to do dalszego zapóźnienia w stosunku do innych państw i zdecydowanie pogorszyło konkurencyjną pozycję polskich producentów energii. Inną kwestią jest to, czy restrukturyzacja sektora elektroenergetycznego przebiega prawidłowo. Jeżeli celem jest uzyskanie większej konkurencyjności, obniżanie kosztów, dostarczanie lepszego i tańszego produktu dla naszego odbiorcy, to najlepszym stymulatorem i weryfikatorem jest wolny rynek. My obserwujemy, że nasz rynek jest coraz bardziej ograniczony i podlegający niekoniecznie służącym dobrej konkurencji regulacjom, to z pewnością nie jest właściwy kierunek. Należałoby wprowadzić jeszcze sporo zmian, aby rozwój polskiej energetyki był bardziej efektywny.
W mentalności ludzkiej restrukturyzacja sprowadza się do restrukturyzacji zatrudnienia lub mówiąc jeszcze prościej – do zwolnień pracowników. Nic bardziej błędnego.
Restrukturyzacja dotykać musi wszystkich obszarów działalności, a najważniejsze z nich to: technika i technologia, struktura aktywów producenta (nadal polscy producenci utrzymują olbrzymie aktywa socjalne, kluby, ośrodki wczasowe i rekreacyjne, stadiony, mieszkania, co zdecydowanie pogarsza ich pozycje konkurencyjną), organizacja spółki i elastyczność struktur zarządzania (rozbudowane pionowe struktury decyzyjne i niewłaściwa relacja służb administracji spółki w stosunku do pracowników produkcyjnych), a na końcu restrukturyzacja personalna.
Nadążanie za zmianami, które wymusza otoczenie, wymaga ogromnego wysiłku. Postęp techniczny i ochrona środowiska zmieniają nasze elektrownie. Postęp technologiczny, wyzwania rynku i konkurencji, automatyzacja procesów przemysłowych pociągają za sobą zapotrzebowanie na pracowników o nowych kwalifikacjach, ale inne stanowiska pracy stają się zbędne. Dokonuje się ciągły przepływ pracowników między stanowiskami. Oczywiście wiemy, że bilans nie jest zerowy. Wzrost wydajności pracy, automatyzacja procesów i rosnące moce bloków powodują, że zapotrzebowanie na pracowników jest mniejsze i w rezultacie część osób musi z energetyki odejść. W zasadzie stwierdzić należy, że z uwagi na zmieniający się rynek, wymogi otoczenia, postęp technologiczny, regulacje prawne, restrukturyzacja nie jest aktem jednorazowym. Jest to proces ciągły, jeżeli przedsiębiorstwo chce „istnieć” w perspektywie długoterminowej.


CIRE: Czy dokonana dotychczas konsolidacja sektora wpłynęła na pozycję polskiej energetyki w UE?

K. Muszkat: Generalnie konsolidacja na pewno buduje „SIŁĘ” przedsiębiorstwa. Zintegrowane przedsiębiorstwa mają większe szanse długoterminowego bytu i walki o swoja pozycję, mają także zdecydowanie wyższą zdolność do zarówno generowania we własnym zakresie (kontrola kosztów), jak też do pozyskiwania KAPITAŁU na rozwój. Ważne jednak jest, co się konsoliduje i co uzyskuje się w wyniku konsolidacji. Przez łączenie podmiotów słabych, takich, które nie przeszły procesów restrukturyzacyjnych, nie uzyskuje się oczekiwanych efektów. Obserwując konsolidację, która dokonała się do tej pory na naszym rynku energetycznym można mieć mieszane uczucia. Różne bowiem były cele konsolidacji poszczególnych podmiotów i różne były sposoby przeprowadzenia procesów konsolidacyjnych. Inaczej trzeba podchodzić do konsolidacji zakładów energetycznych, inaczej do BOT, jeszcze inaczej do PKE. Zakłady energetyczne skonsolidowano przed przeprowadzeniem procesów restrukturyzacyjnych. BOT z kolei z założenia miał być zasobem strategicznym państwa, zatem tej konsolidacji przyświecały inne cele. Jestem pełna uznania dla procesów restrukturyzacyjnych prowadzonych aktualnie w BOT.
Przy tworzeniu PKE były natomiast inne priorytety, stąd przed PKE stoi konieczność głębokiej restrukturyzacji i dostosowania do warunków wolnego rynku.
Konsolidacja elektrowni z kopalniami niewątpliwie poprawia ich pozycję konkurencyjną. Jednak sama zdolność do produkcji energii po niskich kosztach nie wystarczy do konkurowania z firmami europejskimi. Musimy wywalczyć sobie i oczekujemy pomocy od polityków, abyśmy mieli równy dostęp do kredytów, ostrzejsze wymagania ekologiczne nie były narzędziem do niszczenia polskiej energetyki, zdominowanej jak u żadnego z naszych sąsiadów, przez węgiel. Nie oczekujemy szczególnego parasola ochronnego tylko równych szans.

CIRE: Jakie wyzwania stoją przed polską energetyką na wspólnym rynku?


K. Muszkat: Na pewno nie można patrzeć na energetykę jak na zagadnienie, które można wyalienować z całości. Energetyka jest przemysłem infrastrukturalnym i przez to bardzo ważne jest to, w jaki sposób będzie regulowana. Jeżeli będzie miała stworzone warunki swobodnego rozwoju, to moglibyśmy być spokojni. Póki co tak nie jest. Narzucane są kolejne „kagańce”, ograniczenia, za którymi trudno nadążyć. Preferencje zielonej energii, energii skojarzonej, zbyt niskie limity emisyjne CO2 i innych gazów, to wszystko powoduje, że w rzeczywistości o energetyce nie decydują energetycy. Sporo zależy od rządu i polityków (parlamentarzystów), jakie rozwiązania legislacyjne wdrażane są w życie, czy są w stanie gwarantować producentom okresy na dostosowanie do tych rozwiązań, czy stworzą równoprawne warunki dla wszystkich producentów w branży, czy posiadają zdolność do takiego „oprzyrządowania” branży, żeby kapitał zewnętrzny (banki czy inne instytucje finansowe) chciały bez większych ryzyk wyłożyć swoje pieniądze na rozwój.
"Od 12 września br. wznowiliśmy prace naprawcze w Pątnowie II po ponad dwuletnim okresie postoju i po ich zakończeniu w najbliższych tygodniach wznowimy dalsze prace montażowe z nowym generalnym wykonawcą – kanadyjską Spółką SNC Lavalin. Nowy blok energetyczny Pątnów II chcemy oddać do eksploatacji 31 grudnia 2007 roku."


CIRE: Jakie jest miejsce ZE PAK w strukturze polskiej energetyki oraz UE? Jak przebiega restrukturyzacja, czy z chwilą prywatyzacji nowe technologie, nowe systemy zarządzania stały się bardziej dostępne, jak są wykorzystywane? Czy prywatyzacja przyczyniła się do poprawy efektywności PAK. Jeśli tak, to w jakim zakresie?

K. Muszkat: ZE PAK SA posiada 2338 MW mocy zainstalowanych, a produkcja energii z lokalnego węgla to 12,2-12,5 TWh rocznie. W 2005 roku z uwagi na wycofanie z eksploatacji jednej turbiny w Elektrowni Konin nastąpiła niewielka korekta zainstalowanych mocy, jednakże nie wpłynęło to na rzeczywisty poziom produkcji. Jeżeli za kryterium przyjmiemy wielkość mocy zainstalowanych, to po BOT, PKE i Kozienicach zajmujemy wysokie czwarte miejsce w kraju, a jeżeli kryterium stanowić będzie poziom rocznej produkcji, to trzeba stwierdzić, że dostarczamy krajowi ok. 10% energii elektrycznej.
Polska energetyka w krajach Unii Europejskiej plasuje się na 7 miejscu zarówno w udziale mocy jak i produkcji energii elektrycznej, co stanowi ok. 5 % udział. Jest to dobra pozycja Polski a tym samym ZE PAK SA zwłaszcza, że koszty wytworzenia 1 MWh energii elektrycznej w naszych Elektrowniach są na konkurencyjnym poziomie. Istniejąca dzisiaj nadwyżka mocy zainstalowanej daje zatem szansę na eksport energii elektrycznej do krajów Unii Europejskiej. Problemem są jednak nadal niskie możliwości przesyłowe oceniane na 2000 MW, co utrudnia udział w konkurowaniu na rynku europejskim.
Odrębnym zagadnieniem jest stan techniczny urządzeń zainstalowanych w ZE PAK SA. Wymagają one i tak zakłada Umowa prywatyzacyjna oraz strategia rozwoju ZE PAK SA zdecydowanej rekonstrukcji technicznej. Odnowa techniczna aktywów rozpoczęta została budową nowoczesnego bloku 464 MW w Elektrowni Pątnów II. Począwszy od 2008 roku zakłada się rozpoczęcie modernizacji czterech bloków po 200 MW każdy w Elektrowni Pątnów I.
Po rekonstrukcji technicznej Elektrowni Pątnów I będą miały miejsce planowe wycofania z eksploatacji dwóch bloków w tej elektrowni. Nastąpi także zmiana konfiguracji pracy Elektrowni Konin, której pewna grupa urządzeń osiągnęła kres życia technicznego. Przesłanki techniczne a także zdobyte doświadczenia na trudnym, niepełnym rynku energii, który wymusza produkcję energii elektrycznej po kosztach akceptowalnych przez odbiorców, spowodowały konieczność głębokiej restrukturyzacji firmy, której celem jest budowa sprawnego, konkurencyjnego i szybko reagującego na zmiany w otoczeniu podmiotu gospodarczego. ZE PAK jest po kilku etapach restrukturyzacji wewnętrznej. Po pierwsze wydzielono pięć spółek ze struktur firmy, po drugie przeprowadzono Program Dobrowolnych Odejść, który pozwolił na niekonfliktowe zmniejszenie zatrudnienia na warunkach akceptowalnych przez pracowników o ponad 1000 osób. Wydzielone spółki były w 100% własnością ZE PAK SA, co ma swoje konsekwencje w biznesowych relacjach z właścicielem oraz mając na uwadze konkurencyjność usług świadczonych przede wszystkim dla rynku zewnętrznego przy kurczącym się rynku wewnętrznym. ZE PAK SA przystąpił do prywatyzacji trzech spółek, z czego jedna spółka została już sprzedana inwestorowi branżowemu, a dwie kolejne są w trakcie procesu.
Podstawowym celem prywatyzacji ZE PAK S.A. była rekonstrukcja techniczna majątku oraz bezpieczna sprzedaż energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym.
Niezależnie od pojawiających się kłopotów i trudności w realizacji tych zamierzeń rozpoczęto budowę bardzo nowoczesnego bloku 464 MW, w którym zastosowana technologia oparta na parametrach nadkrytycznych, daje szansę na produkcję energii elektrycznej z wysoką sprawnością oraz spełnia wszystkie wymogi przyszłościowe dotyczące norm ekologicznych. Zamierzenia dotyczące rekonstrukcji technicznej bloków w Elektrowni Pątnów I zostały poprzedzone rozpoczęciem procesu inwestycyjnego w zakresie budowy nowoczesnej wysokowydajnej i spełniającej również normy ekologiczne Instalacji Odsiarczania Spalin. Realizacja tego zadania pozwoli na pracę Elektrowni Pątnów I po 2007 roku, kiedy to zaczną obowiązywać nowe rygorystyczne normy ekologiczne. Wcześniej uruchomiono w tej Elektrowni nowoczesną unikatową instalację wyprowadzenia popiołów na nowe składowisko. Zabezpiecza ona pracę nowej jednostki oraz jednostek zmodernizowanych na długie lata. Instalacja jak i składowisko spełniają także wszystkie wymogi ekologiczne oraz odciążają dotychczasowe składowisko popiołów, które będzie mogło służyć Elektrowni Konin do 2040 roku. Najistotniejszym wydaje się jednak przeprowadzenie rekonstrukcji technicznej czterech bloków po 200 MW każdy Elektrowni Pątnów I. Prace przygotowawcze w tym zakresie zostały rozpoczęte. Zbieramy doświadczenia w tym zakresie w innych elektrowniach, rozmawiamy z firmami wykonawczymi o propozycjach rozwiązań technicznych, rozmawiamy z potencjalnymi generalnymi wykonawcami o podjęciu się tego zadania. Jednocześnie monitorujemy rynki finansowe i potencjalnych kredytodawców, którzy mogliby uczestniczyć w tym projekcie. Rozpoczęcie modernizacji nastąpi w II kwartale 2008 roku, a jej zakończenie przewidujemy na 2011 rok.


CIRE: Energetyka postrzegana jest jako dziedzina typowo „męska”. Co zadecydowało o tym, że podjęła się Pani kierowania ZE PAK? (Proszę o kilka informacji na temat dotychczasowych osiągnięć w Pani pracy zawodowej).

K. Muszkat: Nie jestem przekonana, czy można w trzecim tysiącleciu mówić nadal o zawodach męskich i kobiecych. Ponad 25 lat pracowałam w KGHM Polska Miedź SA – typowo męskim kompleksie górniczo-hutniczym przechodząc wszystkie szczeble w hierarchii zarządzania – od referenta do pierwszego zastępcy prezesa i vice prezesa ds. finansów tej ogromnej górniczo-hutniczej korporacji. Tę ostatnią funkcję pełniłam blisko 8 lat i zapewniam Państwa, że to najlepszy uniwersytet, jaki miałam szanse ukończyć. Wspólnie z doskonałą i profesjonalną grupą managerów-specjalistów przekształcałam socjalistyczny „moloch” w przedsiębiorstwo rynkowe zdolne do konkurencji międzynarodowej (ceną miedzi wyznacza Londyńska Giełda Metali – LME) i aktywnie z grupa doradców MSP tworzyłam prospekt emisyjny. Współuczestniczyłam we wprowadzaniu akcji tej spółki na Warszawską i Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych, współtworzyłam i wdrażałam w życie strategie długoterminowego rozwoju KGHM Polska Miedź SA. W 1995 roku w imieniu KGHM współtworzyłam i negocjowałam z partnerami zagranicznymi warunki zawiązania nowego operatora telefonii cyfrowej GSM - firmę POLKOMTEL SA, a po jej zawiązaniu od stycznia 1996 roku do połowy 1999 z pozycji członka Rady Nadzorczej nadzorowałam rozwój tego nowego na polskim rynku biznesu. Po zakończeniu pracy w KGHM pracowałam na stanowisku prezesa Towarzystwa Inwestycyjnego a po nim prezesa Telefonii Dialog SA. Tę ostatnią Firmę zastałam w bardzo trudnej sytuacji finansowej, ciążyły na niej wysokie zobowiązania koncesyjne, kredyty właścicielskie i ukryte kredyty kupieckie, nadmiar zatrudnienia i totalny w ówczesnym czasie brak środków na dalsze inwestycje. W okresie 13 miesięcy wraz z grupą wspaniałych ludzi - postawiłam Telefonię DIALOG SA „na nogi”, spółka zaczęła być atrakcyjna. Zatem w krótkim czasie udało się „wyleczyć” chory organizm gospodarczy i zbudować fundamenty dla dalszego rozwoju. W tym czasie jednak, zamiast dalszego jej rozwoju, polityczny właściciel zmienił plany wobec swoich aktywów telekomunikacyjnych, ograniczył środki na inwestycje i dalszy rozwój, rozpoczął procedury: due dilligence, wyceny i przyjął kierunek sprzedaży tego aktywa. Do dzisiaj mam inny pogląd na prywatyzację Dialogu – który w mojej ocenie nadal jest niedokończonym projektem inwestycyjnym i wartość tej spółki nadal należałoby budować, tym bardziej, że KGHM jest w fazie fascynującej koniunktury rynkowej. Po zakończeniu mojej misji w Dialogu pracowałam na stanowisku vce prezesa Invest-Banku SA, jednakże tęskniłam do przemysłu, w którym zawodowo wyrosłam i zdobyłam myślę nieskromnie dobre doświadczenia managerskie. Stąd kiedy zwrócono się do mnie, by objąć stanowisko prezesa w ZE PAK SA – spółce, która przeżywała kryzys finansowy, w tym zawieszona inwestycja Pątnów II, brak bieżącej płynności finansowej, zagrożenia społeczne i inne trudności techniczne, potraktowałam tę propozycję jako kolejne wyzwanie zawodowe.
W ZE PAK SA zastałam doskonałą kadrę inżynieryjną. Pewnych doświadczeń i kwalifikacji jednakże firmie brakowało. Pozyskałam szybko niezbędnych specjalistów. Wspólnie zbudowaliśmy strategię rozwoju PAK-u, która znalazła uznanie Rady Nadzorczej i Właścicieli. Bardzo ciężko pracujemy w PAK-u poświęcając Spółce cały swój czas – i mamy ogromną satysfakcję z pierwszych sukcesów. PAK pracuje stabilnie, realizuje wszystkie swoje kontrakty handlowe, odbudowaliśmy płynność finansową, prowadzimy trudne procesy restrukturyzacyjne, nakierowane na umocnienie naszej pozycji konkurencyjnej, po długich miesiącach negocjacji z instytucjami finansowymi i Inwestorem Strategicznym - dopięliśmy z sukcesem finansowanie dla pierwszego w kraju – nowej generacji na parametry nadkrytyczne bloku energetycznego Pątnów II o mocy 464 MW.
Od 12 września br. wznowiliśmy prace naprawcze w Pątnowie II po ponad dwuletnim okresie postoju i po ich zakończeniu w najbliższych tygodniach wznowimy dalsze prace montażowe z nowym generalnym wykonawcą – kanadyjską Spółką SNC Lavalin. Nowy blok energetyczny Pątnów II chcemy oddać do eksploatacji 31 grudnia 2007 roku.
Wkrótce zamierzamy także rozpocząć pierwszy etap modernizacji Pątnowa I – tj. budowę dwóch instalacji odsiarczania dla czterech bloków energetycznych po 200 MW każdy. Trwają – jak już wspomniałam wyżej – prace nad opracowaniem koncepcji i projektów zakresu technicznego modernizacji właściwej tych bloków. W wyniku modernizacji „starych” bloków Pątnowa I chcemy uzyskać przyrost zdolności wytwórczych oraz głęboko poprawić ich żywotność i sprawność.
Ambicją zawodową moją i mojego zarządu jest naprawić to przedsiębiorstwo, zbudować jego zdolność do długoterminowej konkurencyjnej działalności w warunkach wolnego rynku energii, przywrócić bezpieczeństwo miejsc pracy mieszkańcom Regionu i co najważniejsze zbudować taką wartość PAK-u - która przyniesie satysfakcję biznesową Inwestorom.
Korzystając z okazji pragnę podziękować wspaniałej Załodze ZE PAK SA za zrozumienie problemów spółki, za dojrzałość społeczną, za codzienną odpowiedzialną pracę i stabilność produkcji. W takich warunkach Zarząd spółki z pełną determinacją może koncentrować się na rozwiązywaniu najważniejszych problemów, które warunkują długoterminowe istnienie ZE PAK SA, jego rozwój, a tym samym stabilność pracy pracowników.


created by OpenDesign