Data aktualizacji: 2024-02-06

Aktualności

16.05.2023

Górnicy mają plan. Czy wizyta Timmermansa w Wielkopolsce Wschodniej rozwiąże ich problemy?

 

Górnicy z zmuszeni do zamknięcie kopalń od zaraz, ale mają plan. Czy wizyta Timmermansa w Wielkopolsce Wschodniej rozwiąże ich problemy?

 

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odwiedzi w najbliższy czwartek Konin - stolicę Wielkopolski Wschodniej, regionu kończącego swoją przygodę z węglem już w 2024 roku. Wizyta Timmermansa ma miejsce po tym, jak ponad dwa lata temu związkowcy zaapelowali do niego z prośbą o natychmiastowe wsparcie dla pracowników. Pod koniec poprzedniego roku wywalczyli sobie urlopy górnicze i energetyczne oraz jednorazowe odprawy w ramach tzw. umowy społecznej z rządem, ale nadal czekają na zielone światło. Czy Frans Timmermans go udzieli?

 

Podpisana pod koniec 2022 r. przez konińskich związkowców umowa społeczna z Ministerstwem Aktywów Państwowych i Jackiem Sasinem miała zagwarantować wyrównanie praw do urlopów górniczych i energetycznych oraz jednorazowych odpraw pomiędzy górnikami z Górnego Śląska. Od wicepremiera otrzymali zapewnienie realizacji postanowień umowy społecznej. W Wielkopolsce Wschodniej sytuacja jest wyjątkowa - eksploatacja węgla z ostatniej odkrywki Drzewce już się zakończyła, a z odkrywki Jóźwiń zakończy się w maju br., a obiecanej pomocy nadal nie ma, mimo, że miała być uchwalona przez Sejm przed wyborami. Wizyta Fransa Timmermansa jest okazją do przyspieszenia procesu wnioskowania o pozwolenie na pomoc publiczną, konieczną dla wsparcia pracowników.

 

Region zdecydował się na wcześniejsze odejście od wydobycia węgla, ale pieniądze dla pracowników nie płyną ani z Warszawy ani z Brukseli. Ci już odchodzą z zawodu. Środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który miał wspierać takie regiony jak Wielkopolska Wschodnia w przeprowadzeniu transformacji od węgla do OZE, zostają uruchomione z dużym opóźnieniem. To kolejny czynnik niesprzyjający pracownikom zamykanej kopalni. Ludzie i ich rodzinne tragedie nie przebijają się wystarczająco przez tryby warszawskiej i brukselskiej biurokracji.

 

Alicja Messerszmidt, przewodnicząca Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Inżynieryjno-Technicznych “KADRA” przy Kopalni Węgla Brunatnego Konin apelowała dwa lata temu do Fransa Timmermansa o przyjazd do Konina i wsparcie. Teraz, w przeddzień zapowiedzianej wizyty tak ocenia sytuację: - Przez długi czas Fundusz Sprawiedliwej Transformacji miał być tym zbawieniem, ale jego obecność była mityczna niczym Yeti. Wszyscy o nim słyszeli, ale nikt nie widział. W końcu te środki mają już samorządy, ale nadal czekamy na zielone światło z Brukseli, czy nasz hojny, ale kompleksowy program pracowniczy może zostać sfinansowany w pełnej skali, gwaranującej jego powodzenie. Potrzebujemy ok. 150 tys. zł na pracownika, lecz nie na odprawę, ale jako budżet na zatrudnienie byłego górnika i energetyka u nowego pracodawcy.

 

O tym, że dla wszystkich pracowników Grupy ZE PAK potrzeba wsparcia, jest świadom polski rząd, mówi szefowa konińskich związkowców - Dlatego wicepremier Sasin obiecał naszym pracownikom wsparcie i stąd powstał projekt o urlopach energetycznych i górniczych oraz jednorazowych odprawach, który zapisaliśmy w umowie społecznej z sektorem węgla brunatnego pod koniec 2022 roku. Cierpliwie czekamy na kolejne kroki, dostaliśmy zapewnienie, że uda się to zrobić przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi - dodaje Messerszmidt.

 

Wskazuje, że region od dawna się przygotowuje na odejście od węgla i według urzędników Komisji Europejskiej robi to podobno w sposób modelowy w skali Europy. - Ale co nam z tego pierwszego miejsca i pozytywnej oceny? Nasze załogi znajdują się w patowej sytuacji i poklepywanie po plecach nie sprawi, że moi koledzy nakarmią tym dobrym słowem swoje rodziny i wyślą dzieci na studia - pyta retoryczne szefowa konińskich związkowców.

 

Teraz nadarza się okazja do rozmowy twarzą w twarz, bo Frans Timmermans w najbliższy czwartek odwiedzi Polskę. Najpierw weźmie udział w II Samorządowym Kongresie Klimatycznym w Łodzi, a następnie uda się do Konina.

 

Wszystko wskazuje na to, że wraz z zamknięciem kolejnych już odkrywek w KWB Konin – Jóźwin i Drzewce, pracę straci ok.  200 osób z obecnie nadal pracujących 3 tys. osób w całej grupie. W ciągu ostatniej dekady koncern ZE PAK zmniejszył zatrudnienie o ponad 60% - z końcem 2017 r. zamknięta została Elektrownia Adamów, a kilka miesięcy temu wydobyto ostatnią tonę węgla z KWB Adamów. Od tego czasu zatrudnienie nadal spada, bo rosną ceny za emisje CO2, ale też kończy się opłacalny w wydobyciu węgiel.

 

 

Piotr Woźny, prezes zarządu ZE PAK nie ma pewności co się stanie, jeśli Warszawa lub Bruksela nie zmobilizują zadeklarowanych środków: - Pracownicy ZE PAK potrzebują wsparcia w postaci emerytur górniczych na równi z tymi śląskimi oraz środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji na wczoraj. Liczę, że wizyta Wiceprzewodniczącego Timmermansa w Koninie ten proces przyspieszy. Jako odpowiedzialny pracodawca wspieramy naszą załogę w tym dialogu. Pamiętajmy, że jako firma musimy również posprzątać po działalności górniczej i energetycznej w ramach nałożonych na nas zobowiązań środowiskowych - mówi Woźny.

 

Wielkopolska Wschodnia ma szansę stać się pierwszym regionem węglowym w Polsce, który odejdzie od węgla przed 2030 rokiem i osiągnie neutralność klimatyczną do 2040 roku. Michał Hetmański, Prezes Zarządu Fundacji Instrat, która bada wyzwania sprawiedliwej transformacji i wspierała ten proces w Wielkopolsce Wschodniej, mówi: - Odejście od węgla w polskiej energetyce będzie najbardziej bolesne nie dla Górnego Śląska, który ma alternatywy i perspektywy, ale dla regionów węgla brunatnego - Konina, Bełchatowa i Turowa. Najbardziej emisyjny węgiel brunatny zostanie wypchnięty z miksu przez rosnące ceny CO2 i nowe OZE najszybciej i dlatego wymaga specjalnego wsparcia. Konieczne jest wypracowanie rozwiązań dla pracowników i gmin górniczych, które tę ambicję klimatyczną odczują na własnej kieszeni. W oparciu o wiarygodne dane i dialog z samorządowcami, pracodawcą i związkami zawodowymi udało się wypracować plan transformacji, pozyskać środki, ale brakuje woli politycznej do realizacji tych przedsięwzięć i dowożenia ich na czas - mówi ekspert.